Witajcie w nowej, odświeżonej „Klawiaturze…”; tak jak z każdym numerem „Głos Słupcy” zmienia się i stale dopasowuje do potrzeb swoich Czytelników tak i dla wszystkich entuzjastów działu felietonistycznego przygotowaliśmy nie tylko nową szatę graficzną, ale także sporo ciekawych, kontrowersyjnych tematów. Przy okazji serdecznie dziękujemy za miłe sygnały, jakie do nas docierają, zapewniając tym samym, że wspólnymi siłami (dziennikarsko-graficznymi) będziemy co tydzień przygotowywać dla naszych Czytelników ciekawą lekturę, do której już teraz serdecznie zapraszamy.
Jesteś wszędzie
Czy zastanawialiście się kiedyś, na ile pozostajecie anonimowi? Zdawać by się mogło, że nasze personalia pozostają szczelnie zamknięte w urzędowych bazach danych – nie tylko tych papierowych, ale także komputerowych, informatycznych. Pomijamy już w tej kwestii osoby z naszego najbliższego otoczenia, które znają szczegółowe informacje na nasz temat. Tymczasem okazuje się, że praktycznie żaden z nas nie jest „Google-odporny”. Co oznacza ten termin? W skrócie po wpisaniu naszego imienia i nazwiska w internetową wyszukiwarkę znajdziemy wiele szczegółów na nasz temat, niekoniecznie tych, które świadomie chcielibyśmy podawać do publicznej wiadomości. Swoistymi złodziejami poszczególnych danych są między innymi liczne portale społecznościowe, konkursy internetowe i wszystkie dokumenty, w których godzimy się na przetwarzanie naszych danych osobowych. Nie oznacza to, że wszystko ląduje w sieci, niemniej jednak na pewno nie minimalizuje to widma publikacji naszych danych w ogólnodostępnych źródłach. Zgubnymi są także wszelkie regulaminy, których uprzednio nie czytając, akceptujemy kliknięciem myszki czy podpisujemy. A to dopiero początek…
Strzelali do Ciebie z aparatu w Słupcy pracownicy firmy zza oceanu? Do zobaczenia w Internecie!
Jakiś czas temu można było zobaczyć w Słupcy samochód Google Earth – tak jest: amerykański gigant przysłał ekipę swoich pracowników, by wprowadzić stolicę naszego powiatu w nowy wymiar korzystania z wirtualnego obrazu Ziemi. Być może nasze rodzinne miasto już niedługo będą mogli odkrywać mieszkańcy ziemskiego globu np. z Rio de Janeiro za pomocą wirtualnych spacerów, ubogaconych w tzw. „widok ulicy”. Kiedy zdecydujemy się by w tej opcji przeglądać mapę Nowego Jorku możemy z powodzeniem rozpoznać ludzi przechodzących przez pasy lub czekających na autobus… Podsumowując: całkiem możliwe, że zaprawioną w bojach Nowakową z ulicy Ketlinga, która dzielnie taszczy za sobą siatki z zakupami będzie można podziwiać we wspomnianej aplikacji. Idziemy z tematem dalej – na zdjęciach nie poprzestajemy… Nadchodzi ruchomy obraz.
Nominowani do opuszczenia Domu Wielkiego Brata zostali…
Monitorowane miasta, kamery na skrzyżowaniach, przy sklepach, w bankach, urzędach, szkołach, miejscach pracy – nie ukryjesz się przed szklanym okiem i dyskami twardymi, które zapisują rejestrowane obrazy. Czasy, w których anonimowo mogliśmy gościć w budynkach państwowych czy spacerować chodnikami naszych miast dawno minęły. Powód? Generalnie kluczową przesłanką jest w tej kwestii bezpieczeństwo. Czy jednak jest to jedyny wyznacznik? Są rzeczy, o których się po prostu głośno się nie mówi.
Filip Muszyński









