Równo w pierwszą rocznicę tragicznej śmierci dwójki młodych ludzi na powidzkim akwenie ponownie wywróciła się łódka. Nie byłoby w tym fakcie nic dziwnego, gdyby nie szampański nastrój młodych ludzi, którzy mieli nią płynąć i czekali na brzegu, aż straż zrobi swoje… ciekawi jesteście czy tragiczna śmierć sprzed roku czegokolwiek nauczyła turystów?
Nie było plastikowych worków, więc nic się nie stało
W czasie, kiedy strażacy holowali łódkę do brzegu, zebrała się dość spora grupka gapiów. Po chwili dołączyła do nich młoda dziewczyna w otoczeniu przyjaciół. Zdyszana pytała stojących co się stało – poza oglądanym widokiem nikt nie posiadał wiedzy na temat tego, dlaczego łódka się wywróciła i ile osób się na niej znajdowało. Ona na to: „Stoicie tu tyle czasu i nic nie wiecie?”. Od razu można było założyć, że wniesie coś do oglądanego przez nas obrazka. Potem wspomniała, że była na pokładzie i fajnie jest mieć mokre trampki. W czasie akcji ściągania łódki prowadziła luźny dialog z kobietą znajdującą się z ratownikami na temat zatopionych na łódce przedmiotów, więc można było odnieść wrażenie, że rzeczywiście była wtedy na pokładzie. Zanim zdążyłem ją zapytać o jakiekolwiek szczegóły, dziewczę, raz po raz uśmiechała się do chłopców, którzy niczemu niewinni przypatrywali się pracy naszych strażaków. Kiedy upomniałem ją, aby zachowała względny spokój, gdyż rok temu na tym akwenie zginęli ludzie, odparła, że zachowuje się bardzo adekwatnie do sytuacji. Nie chciała zająć określonego stanowiska, co się tak naprawdę wydarzyło. Jedno było pewne – ekipa była w szampańskim nastroju, zaczepiała gapiów i panoszyła się jak bohaterowie. Chłopak, który stał obok wyszczekanej dziewczyny przebąknął, że słyszał coś o „iluś tam ludziach” z tamtego roku, po czym oboje beztrosko zaczęli kreślić scenariusz jakby to było, gdyby teraz stali na brzegu w towarzystwie służb ratunkowych, cali w strachu opowiadali by o tragedii jaka ich spotkała. Wspomniano też coś o plastikowych workach… Mając w pamięci zeszłoroczną tragedię, ciężko było patrzeć na takie zachowanie – ostatecznie, ja i moja redakcyjna koleżanka Anna Giszter-Łodziewska byliśmy naocznymi świadkami pracy ratowników z 1 maja 2011 roku…
Był płacz, niedowierzanie, ostre słowa pod adresem ratowników
Do tej pory w redakcyjnych murach wspominamy zeszłoroczną tragedię i ogrom bólu, jaki jej towarzyszył. Z racji piętrzących się, medialnych spekulacji i szukaniem na siłę kozła ofiarnego, nieoficjalny wyrok w mniemaniu społeczeństwa zapadł na niekorzyść tych, którzy przybyli by nieść ratunek poszkodowanym. Pamiętam, jak stałem przy brzegu na terenie ośrodka „Moran” i obserwowałem dwie dziewczyny, które roztrzęsione prowadziły rozmowy z ratownikami – płakały, myliły się w relacjach, niedowierzały, że zginęła dwójka ich znajomych. Miał to być zwykły wypad nad jezioro – jego tragiczny finał jest nam wszystkim dobrze znany.
Przecież wywrotki na jeziorze to codzienność… Tak, ale nie plucie w twarz ludziom, którzy stracili tu życie
Abstrahując już od tego, czy wspomniani na początku młodzi ludzie płynęli czy nie płynęli na pokładzie tej łódki nie ulega wątpliwości, że wzbudzili niesmak u obserwujących akcję ratowniczą osób. Nie wiem jak niskim poziomem empatii trzeba się wykazać, by zachowywać się w ten sposób, nie wiem w jaką dawkę snobizmu trzeba się wyposażyć by szpanować przed gapiami i ostatecznie nie mam najmniejszego pojęcia, ile ludzi musi utonąć, by jezioro (a w zasadzie czas nad nim spędzony) zacząć traktować poważnie. Sezon się jeszcze nie zaczął, a już triumfy swoje święcą turyści, którzy przyjechali z miasta na wieś i strugają z siebie panów życia i śmierci; w miastach niewiele większych od Słupcy są szarą masą, niezauważalną, leczącą w czasie wakacji swoje kompleksy w turystycznych wioskach, takich jak na przykład Powidz… Czasem zastanawiam się, jak diametralnie zmieniłaby się ta sytuacja, gdyby rzeczywiście wspomniane „plastikowe worki” byłyby potrzebne. A i na zakończenie serdecznie pozdrawiam turystów-pozerów! Bez was wakacje przebiegałyby we właściwy sposób, ale dzięki wam reszta ludzi wie JAK NIE POWINNO SIĘ W CZASIE WYPOCZYNKU ZACHOWYWAĆ. W ich imieniu dziękuję.
Filip Muszyński








