Jak mieszkaniec Kornat został burmistrzem Lądka Zdroju?

1135
wyświetlenia

To nie żart. Operator TV Wielkopolska Zbyszek Murawski kręcąc dnia pewnego materiał w gminie Witkowo dowiedział się, że gmina chce zacieśnić kontakty kulturalno – gospodarcze z miastem i gminą Lądek – Zdrój. Od słowa do słowa wyszło na jaw, że burmistrzem Lądka – Zdroju jest mieszkaniec naszego powiatu, dokładnie Kornat w gminie Strzałkowo, pan Kazimierz Szkudlarek. Udało nam się porozmawiać z panem burmistrzem godzinę przed sesją absolutoryjną. Burmistrz Szkudlarek okazał się osoba nadzwyczaj kontaktową. O tym jak mieszkaniec Kornat został burmistrzem miasta, które jest najstarszym uzdrowiskiem w Polsce rozmawiała Anna Giszter – Łodziewska.

Panie burmistrzu, jak znalazł się pan w Lądku Zdroju?

 Urodziłem się w Słupcy, całe dzieciństwo az po szkołę średnią spędziłem w Kornatach. Tam mieszka wciąż moja mama, rodzeństwo zamieszkuje w Strzałkowie. Szkołę podstawową oraz średnią także kończyłem w Strzałkowie. Uczyłem się w technikum rolniczym. Na studia natomiast pojechałem do Wrocławia, skończyłem tam Akademię Rolniczą. Tam poznałem moją żonę, mieszkankę Stronia Śląskiego, gminy sąsiadującej w Lądkiem – Zdrojem. I tam też się po studiach osiedliłem. Jak trafiłem do Lądku? Zadecydował przypadek w pewnym sensie. W Urzędzie Gminy i Miasta w Lądku -Zdroju ruszał program operacyjny ZPORR ( Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego realizowany w Polsce w latach 2004-2006, przy.aut). Zostałem zatrudniomy w urzędzioe jako specjalista do spraw pozyskiwania środków unijnych i zajmowałem się tym przez kilka lat. Ówczesny burmistrz Lądku uległ bardzo poważnemu wypadkowi i nie był w stanie pełnić swoich funkcji. Zostałem mianowany przez premiera Donalda Tuska na pełniącego te funkcję w zastępstwie. Tak było przez 3 lata. Było więc naturalne, że wystartowałem w kolejnych wyborach samorządowych. Nie było łatwo bo zarzucano mi, że jestem z sąsiedniej gminy ale ja powtarzałem, że nie jestem ze Stronia, że ja jestem z Wielkopolski. Udało mi się, wygrałem. Miałem jednego kontrkandydata, wygrałem z 52 % poparciem. Mam satysfakcję z tego, że wybrano mnie jako mieszkańca spoza gminy a tutaj te kwestie akurat są bardzo ważne. Zapracowałem sobie na zaufanie.

Cała rozmowa z burmistrzem w najno0wszym wydaniu Głosu Słupcy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ