Donosy i nie-donosy, kłamstwa i rozprawy sądowe w tle

1405
wyświetlenia

Niestety po raz kolejny okazało się, że źle się dzieje w powidzkiej gminie. Jak bumerang powracają kwestie donosów, które ostatecznie donosami nie są (przynajmniej formalnie), padają zarzuty kłamstwa pod adresem wójta a przewodniczący rady ma problemy z utrzymanie porządku wśród samorządowców. Wszystko rozegrało się w piątek, 4 listopada.

Pierwsze iskry?

?poszły już w czasie sprawozdania wójta Ryszarda Grześkowiaka z działalności międzysesyjnej. Wówczas włodarz opowiedział zebranym o wygaśniętej umowie dzierżawy Łazienek i hotelu ?Na skarpie?. Jej koniec datuje się na ostatni dzień września. 3 października została wydelegowana komisja, która miała dokonać aktu przekazania tych nieruchomości. Dzierżawca Piotr Kluczka poinformował, że skierował sprawę do sądu i fizyczne przekazanie obiektów nie nastąpiło. –Faktycznie dzierżawca wniósł pozew do sądu o zobowiązanie nas do oświadczenia woli zawarcia umowy na następne 10 lat. Pierwsza rozprawa odbyła się 31 października i wnieśliśmy o powództwo wzajemne o wydanie nieruchomości, aby przyśpieszyć tryb wydania nam tych obiektów. Następna rozprawa wyznaczona jest na 28 listopada ? relacjonuje Grześkowiak. –Proszę państwa wysłuchałem tego z uwagą ? zabrał głos radny Kasprzyk. –Byłem wówczas radnym, kiedy podjęta była ta umowa na 10 lat. W tym czasie jednak jeszcze oprócz rady działał zarząd i tu dwóch radnych mamy z tego okresu. My wyraziliśmy zgodę na wydzierżawienie i teraz rzecz polega na tym ? jeden człowiek, z tego wynika były wójt, dopuścił się rażących działań na szkodę gminy zawierając taką umowę. No wyobraźcie sobie czy ziemi mógłbym się na ten przykład tak pozbyć, by nie móc nią gospodarować? Zmiana wójta, obciążenia są nadal. Proszę tutaj pana przewodniczącego aby poddał pod głosowanie wniosek, aby komisja rewizyjna przypatrzyła się temu tematowi w jakim zakresie zostało naruszone prawo! ? dodał radny Kasprzyk. ? Nie ma co siedzieć i gadać. Aż mi się wierzyć nie chce, że to nastąpiło w tamtym okresie. Niech się wypowiedzą koledzy z zarządu ? nic o takich numerach nie było wiadomo, ja nie wiem kiedy ta umowa została sporządzona! Powiedzcie uczciwie, czy takie coś było zawierane? Może podłożone było coś ? to jest moje własne przypuszczenie. To się w głowie nie mieści? Czyli ówcześni radni przegłosowali tą decyzję ? mówili między sobą sołtysi. Radny Zbigniew Bąkowski rozwiał wątpliwości swojego kolegi: –Chciałbym się odnieść do słów pana Kasprzyka ? zabrał głos radny Bąkowski ? niech pan rady nie wprowadza w błąd, bo był pan też radnym i radni nad tym głosowali, że pan Kluczka ma pierwszeństwo w korzystaniu z dalszej umowy. Niech pan tu głupot nie opowiada sołtysom i innym radnym, że pan nie wiedział. To było normalnie na sesji głosowane! Jeżeli pan mówi takie rzeczy to możemy się spotkać w sądzie jak pan chce ? bo ja byłem i wiem jak to było. Niech pan nie opowiada kłamstw, bo dobrze pan głosował wtedy.

Więcej w najnowszym numerze Głosu Słupcy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ