„Cieszył się życiem ze wszystkich sił”

1768
wyświetlenia

W ubiegłym tygodniu w poznańskim sądzie okręgowym odbyły się kolejne przesłuchania świadków w sprawie wypadku, w którym śmierć poniósł Przemysław Tupalski. Tragiczne w skutkach zdarzenie miało miejsce 17 czerwca 2010 roku. Relacjonujemy zeznania świadków z sali rozpraw. O tamtym trudnym dla najbliższych Przemka czasie rozmawiamy z Anetą Tupalską-Król – siostrą zmarłego 22-latka.

Obok mnie spała córka, kiedy zobaczyłem ten błysk myślałem tylko o niej”

Przed oblicze Sądu Okręgowego w Poznaniu wzywani są przede wszystkim pasażerowie autokaru, którzy tamtej nocy z 16-tego na 17-tego czerwca 2010 roku wracali z koncertu organizowanego w Warszawie. Gwiazdą wieczoru była Metallica. Koncert rozpoczął się o godzinie 16.00 i trwał do 23.30. Następnie podróżni wsiedli do autokaru i wyruszyli w drogę powrotną do Poznania około godziny 00.30:

Ja wtedy spałem. Ocknąłem się, gdy autobus leżał już w rowie. Słyszałem syreny pojazdów – myślę, że pogotowia i policji. W autokarze czułem zapach ropy. – opowiada Zbigniew O. (51l), emeryt z Poznania. – Pamiętam naszego kierowcę, przewieszonego przez kierownicę. Już wówczas nie żył – dodaje. –Widziałem pojazd, który w nas uderzył, widziałem jak służby ratownicze rozcinały ten pojazd. Widziałem fantastyczne działania służb mundurowych i strażaków. Na uznanie zasługuje zaangażowanie burmistrza Łowicza.

Obrona oskarżonego Pawła R. pytała świadków czy kierowca i pasażerowie mieli zapięte pasy i czy autokar w ogóle takie posiadał. Nadmieńmy, że wstępne przesłuchania świadków miały miejsce jeszcze 17 czerwca 2010 roku.

Po około godzinie podróży prawie udało mi się zasnąć. Z półsnu obudził mnie krzyk kierowcy autokaru: „O ku**a! Co on robi?!” – relacjonuje Rafał Sz. (39l), przedsiębiorca z Poznania. – Wychodząc przez przednią szybę autokaru mijałem naszego kierowcę, który „wisiał w pasach”… widziałem dużo krwi…

Ludzie z samochodów, którzy zatrzymali się obok wypadku pomagali pasażerom autokaru wydostać się z niego, oferowali pomoc, zapraszali do swoich aut, by osoby z przewróconego autobusu mogli się ogrzać.

Ciągle słyszę krzyk kierowcy – wspomina Elżbieta O. (49l), psycholog z Poznania – To zdarzenie śni mi się wielokrotnie.

Więcej w najnowszym wydaniu Głosu Słupcy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ